Welcome Home Boys

Kinoteatr Mumio

19 maja, 18.00, czas trwania: 165 minut, Duża Scena

 

Mumio, z ich charakterystycznym poczuciem absurdalnego i abstrakcyjnego humoru, znają w Polsce niemal wszyscy. Lata obecności na ekranach telewizorów czy zaangażowanie w projekty komercyjne na stałe umiejscowiły tę grupę w panteonie polskiej rozrywki. Mało kto jednak pamięta, że Mumio pierwotnie było tylko jednym z programów śląskiego Teatru Epty-a, a tworzący je aktorzy jeszcze wcześniej występowali w mocno eksplorującym literackie teksty Teatrze Gugalander. Spektaklem Welcome Home Boys zespół powraca do swoich teatralnych korzeni, nie tracąc nic z doskonale znanego i popularnego stylu humorystycznych opowieści.

(Grzegorz Reske)

Historię opowiadamy jednocześnie na ekranie i na scenie, ale w taki sposób, żeby przypadkiem ktoś się nie zorientował, co gdzie będzie grane. Podobnie z muzyką, głównie jednak wykonywaną na żywo, w dodatku na wielu dziwnych instrumentach. Jeśli ktoś lubi komizm Mumio, na pewno się z radością odnajdzie – fabuła zanurzona będzie bowiem w mumiowej poetyce. Jeśli ktoś nie lubi, będzie miał okazję polubić Mumio w tym (przepraszamy za słowo) epickim (dosłownie), baśniowo-niebaśniowym spektaklu.

(materiały teatru)

Jeśli gdzieś w Polsce są złoża absurdalnego poczucia humoru, to z pewnością Mumio ma postawioną na nich największą kopalnię tego „surowca”. […] wszystko jest podane za pomocą sprawdzonych przez Mumio patentów: specyficzne ruchy i tańce Basińskiego i Borusińskiego, charakterystyczny sposób mówienia przez nich monologów i dialogów czy przedziwne, niespodziewane zwroty akcji to rzeczy świetnie znane fanom tej grupy. Jednak – co ważne – one ciągle działają, a podane na żywo mają jeszcze większą siłę rażenia niż przez ekran telewizora. Po co więc zmieniać dobre rzeczy? Wystarczy tylko za ich pomocą podać ciekawą historię. A umiejętności tworzenia takich opowieści Mumio odmówić nie można. Mało tego: oni potrafią zbudować kilka warstw takiej historii, na dodatek, wraz z rozwojem spektaklu, coraz bardziej od siebie odklejonych.

(Rafał Zieliński, „Gazeta Wyborcza Wrocław”)